Francuzi idą na wojnę z komórkami

Nasz komentarz

Brawo Francja!

.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Paryż chce zakazać używania telefonów komórkowych w szkołach, a firmy zmusić do kupowania pracownikom komórek działających jedynie przez wkładaną do ucha słuchawkę. Wszystko dla zdrowia.

To będzie prawdziwa rewolucja antykomórkowa. Rząd myśli m.in. o zmuszeniu producentów do wypuszczenia na rynek modeli dziecięcych telefonów, przez które będzie można tylko wysyłać sms-y. Na opakowaniach komórek mogą się też pojawić ostrzeżenia o szkodliwości dla zdrowia, podobne do papierosowych.

To efekt wyjątkowo skutecznej presji ruchów obywatelskich, które walczą z komórkami uważając je za szkodliwe dla zdrowia. Gorąca debata w tej sprawie toczy się we Francji od dawna. Kraj ten słynie z burzliwych dyskusji na temat skutków zdrowotnych różnych wynalazków. Francja nadal prowadzi np. gorącą debatę o żywności genetycznie modyfikowanej, choć jest tu ona całkowicie zakazana. Do niedawna zakazana we Francji była nawet sprzedaż Red Bulla.

Kampania przeciw szkodliwym dla zdrowia falom sprawiła już np., że niektóre biblioteki publiczne wyłączyły u siebie bezprzewodowe sieci internetowe. Mieszkańcom Wersalu pod Paryżem udało się nawet wygrać przed sądem sprawę o demontaż masztu przekaźnikowego obok ich domów. Sąd uznał, że nawet jeśli negatywne skutki zdrowotne obecności masztu nie zostały udowodnione, wystarczającym powodem są już same obawy mieszkańców.

Ponieważ debata była coraz ostrzejsza, władze zorganizowały producentom i operatorom komórkowym, ruchom antykomórkowych i władzom lokalnym udział w specjalnym szczycie. Takie szczyty, na których zainteresowane strony przedstawiają swój punkt widzenia, to we Francji pierwszy krok do legislacji.

Ruchy antykomórkowe postawiły podczas tego zakończonego właśnie szczytu bardzo wygórowane żądania żądając m.in. wprowadzenia całkowitego zakazu używania komórek przez dzieci poniżej 14.roku życia. Reprezentująca rząd wiceminister ds. gospodarki cyfrowej Nathalie Kosciusko-Morizet tłumaczyła jednak, że to niemożliwe m.in. ze względu na rodziców, którzy chcą mieć kontakt z dziećmi.

Rząd po wysłuchaniu wszystkich stron zapowiedział jednak, że wkrótce wprowadzi zakaz używania komórek w szkołach podstawowych i wymóg, by wszystkie firmy dostarczały pracownikom telefony działające wyłącznie z słuchawką wkładaną do ucha – po to, by nie musieć przykładać do ucha samego telefonu, co zdaniem niektórych ma zły wpływ na pracę mózgu.

Organizacjom społecznym nie udało się przekonać rządu do innych pomysłów, np. ograniczenia mocy anten przekaźnikowych. “Ci ludzie są trochę jak średniowieczni inkwizytorzy, którzy domagali się od heretyków, by udowodnili swoją niewinność” – mówił dziennikowi “Le Journal du Dimanche” Jean de Kervasdoué, były nadzorca francuskich szpitali publicznych, który sprzeciwia się zbyt radykalnym ograniczeniom.